Rodzinne Mikołajki z Fundacją PZU

W sobotę, 1 grudnia 2018 r., Wolontariusze PZU pospieszyli na warszawski Żoliborz i wzięli udział w akcji mikołajkowej, na którą Fundacja PZU zaprosiła blisko 200 dzieci z domów dziecka oraz podopiecznych różnych organizacji z Warszawy i okolic. Centrum Sztuki Fort Sokolnickiego zmieniło się tego dnia w krainę zabawy, radości i uśmiechu, do której zawitał św. Mikołaj z workiem prezentów.

Pracownicy PZU na spotkanie mikołajkowe zabrali swoje rodziny. Razem towarzyszyli zaproszonym dzieciom w licznych świątecznych atrakcjach. Największym zainteresowaniem cieszyła się „Elfia charakteryzatornia”, w której powstawały prawdziwe dzieła sztuki na twarzach dzieci, a na ich rękach brokatowe tatuaże. W „Fabryce Świętego Mikołaja” dzieci mogły pomalować własną bombkę, przygotować torebkę na świąteczny prezent lub ozdobić lampion. Nie zabrakło też aromatycznych pierników ze „Świątecznej Piekarni”. Wiele uśmiechu wywołała fotobudka. Przez cały czas trwania imprezy prowadzone były zabawy i animacje.

A oto, co po rodzinnym pomaganiu powiedzieli sami wolontariusze.

W wolontariacie wzięłam udział wraz z córką, dla której było to pierwsze spotkanie z tego typu pomocą drugiemu człowiekowi. Obie jesteśmy zachwycone entuzjazmem, zaangażowaniem i chęcią pomocy. Udział w wolontariacie oceniamy bardzo pozytywnie. Mamy nadzieję, że to dobry początek przygody z wolontariatem. :)
Pracownik Biura Bezpieczeństwa
Bardzo dziękujemy za wspaniałą zabawę. Czas wykorzystany na zabawę z dziećmi - bezcenny! Niesamowite atrakcje, cudowne dzieci. Zachwyt i radość na widok Mikołaja – cudowny! :)
Doradca Klienta
Bardzo się cieszę, że mogłam spędzić kilka godzin na mikołajkowym wolontariacie organizowanym przez naszą fundację. Patrząc na radość dzieci, od razu robi się cieplej na sercu. :) Były konkursy, zabawy i dużo uśmiechu, ale też poważne rozmowy. Zawsze po takich spotkaniach mam dużo refleksji. To, co dla nas jest oczywiste i nieistotne, dla innych może być luksusem. Dlatego postanowiłam spełnić marzenie poznanej podczas wolontariatu dziewczynki. Dla niej podczas świąt nie liczą się prezenty, tylko czas spędzony z rodziną. A jedynym jej marzeniem jest… kubek termiczny. Jak to usłyszałam, to łzy zakręciły mi się w oczach. W czasach, gdy dzieci marzą o quadach, telefonach czy laptopach, tak prozaiczne marzenie jest czymś, nad czym nie mogłam przejść obojętnie. Mam już naszykowaną paczkę z kubkiem termicznym, ale też mnóstwem gadżetów, które dostałam od koleżanek z innych biur – za co bardzo im dziękuję. Ogromnie się cieszę, że jest wśród nas tak dużo osób o wielkim sercu.
Pracownik Biura Zarządzania Relacjami z Klientem